Konkurs

Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Hoduj z głową bydłoNowoczesna UprawaRolnik DzierżawcaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową świnieAgroenergetykaPPBC


Sonda
Czy uważasz, że hodowcy trzody chlewnej mogą wymóc na zakładach mięsnych inne, lepsze warunki współpracy?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Text
Artykuł z numeru: 2/2009
Na kłopoty... mocznik!
 
Wysokie ceny śruty sojowej powinny „wreszcie” zachęcić hodowców do stosowania mocznika w dawkach dla krów mlecznych.

 
Niedawno miałem przyjemność brania udziału w kilku bardzo ciekawych seminariach dla hodowców krów. Patronat medialny sprawował niezawodny „Hoduj z głową”. Tematyka seminariów wzbudzała spore zainteresowanie, ale jak zwykle w takich sytuacjach równie ciekawe były dyskusje i pytania w kuluarach. Nad wszystkim niestety roztaczał się cień bardzo ostatnio słabej opłacalności produkcji mleka. Spadające ceny skupu mleka, drogie nawozy i środki ochrony roślin, a także widmo kryzysu zdominowały ton dyskusji. Cenę 1 tony poekstrakcyjnej śruty sojowej, dochodzącą do 1,7 tys. złotych, przypominano prawie w każdej sytuacji, kończąc pytaniem – i jak w takich warunkach zarobić na mleku? W rozmowie z jednym z bardzo znanych hodowców krów z Wielkopolski zasugerowałem, że tak wysokie ceny śruty sojowej powinny „wreszcie” zachęcić hodowców do stosowania mocznika w dawkach dla krów mlecznych. Jego pytanie – a czy można podawać mocznik HF-om? – sprowokowało mnie do napisania niniejszego artykułu. Jeżeli on ma wątpliwości, to co można powiedzieć o znacznie słabiej przygotowanych hodowcach.
Gdy po rozmowie z hodowcą wspomniałem o moczniku w trakcie wykładu na seminarium zauważyłem, że wzbudziło to nawet większe zainteresowanie rolników, niż główny temat, czyli żywienie mineralne w zasuszeniu. I trudno się dziwić, bo przecież „chodzi o pieniądze”.
 
Obawy i uprzedzenia

Z tym mocznikiem w dawkach dla krów mlecznych w naszym kraju to zresztą jakaś dziwna historia. Całkowity brak zainteresowania hodowców wynika częściowo z obaw, a w zdecydowanej większości z uprzedzeń. Pamiętam znamienną historię sprzed kilku lat, którą dotyczyła bardzo odważnie działającej wtedy firmy paszowej na terenie Polski północno-wschodniej. Firma praktycznie zdominowała rynek tej części kraju w mieszanki dla krów mlecznych. Niezadowolona konkurencja wypuszczała do hodowców informację ostrzegającą, że produkty tej firmy zawierają mocznik, co miało skutecznie odstraszyć klientów. Brzmi śmiesznie, ale ta historia jest symptomatyczna dla naszego stosunku do tego uznanego w świecie składnika dawek pokarmowych dla krów. Wystarczy otworzyć w internecie jakąkolwiek stronę z dawkami pokarmowymi dla krów mlecznych w USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii, wszędzie znajdziemy słowo „urea”, czyli mocznik. A może winne było nachalne doradztwo w okresie „minionej epoki”, gdzie mocznik kojarzono z pomysłami nauki radzieckiej. Nic bardziej błędnego! Idea stosowania mocznika, jako źródła związków azotowych niebiałkowych (popularnych NPN-ów) w dawkach dla przeżuwaczy powstała w USA, i to bardzo już dawno temu, bo w XIX wieku. Warto nadmienić, że w USA na cele paszowe przeznacza się rocznie około 500 tys. ton mocznika, co pod względem zawartości białka stanowi równowartość 3,2 mln ton poekstrakcyjnej śruty sojowej zawierającej 44 % białka ogólnego.
   
Dlaczego mocznik zamiast poekstrakcyjnej śruty sojowej?

Zanim przejdę do uzasadnienia merytorycznego, odpowiem wprost – bo jest to zdecydowanie tańsze! Jeżeli 1 tona mocznika nawozowego kosztuje 1,1 tys. złotych, to dzienna dawka tego dodatku dla krowy mlecznej, czyli 100 g, będzie kosztowała 0,11 zł. Przyjmując założenie, że dawka ta może być zamiennikiem dla 0,5 kg poekstrakcyjnej śruty sojowej, kosztującej obecnie 1,7 tys. zł/tonę (0,5 kg kosztuje więc 0,85 zł), zmniejszamy koszty dawki o 0,74 zł (0,85 zł – 0,11 zł = 0,74 zł). Koszt takiej dawki mocznika jest więc prawie 8-krotnie niższy niż koszt śruty sojowej, którą mocznik zastępuje.
 
Mocznik jest bezpiecznym dodatkiem paszowym!

Mocznik jest amidem kwasu węglowego [CO(NH2)2], zawierającym 45-47% azotu. Z tego powodu 1 kg mocznika to 2800-2900 g białka ogólnego. Dla przypomnienia w 1 kg poekstrakcyjnej śruty sojowej znajduje się „tylko” 450-500 g białka ogólnego. W moczniku dostarczamy krowie, a raczej bakteriom w jej żwaczu, tylko azot. Z kolei poekstrakcyjna śruta sojowa dostarcza z jednej strony azot oraz aminokwasy dla bakterii w żwaczu, a z drugiej strony aminokwasy bezpośrednio krowie, z tej części śruty sojowej, która nie ulega rozkładowi w żwaczu. To co można więc porównywać w moczniku i w śrucie sojowej, to ilość azotu dla bakterii żwaczowych. Amoniak powstający w żwaczu z rozkładu białka i aminokwasów śruty sojowej jest takim samym amoniakiem jak amoniak powstający z przemian mocznika w żwaczu. Po co więc karmić bakterie żwaczowe drogim azotem z śruty sojowej, jak można zdecydowanie tańszym, z mocznika. Różnica pomiędzy porównywanymi paszami dotyczy przede wszystkim tempa uwalniania amoniaku – bardzo szybko z mocznika, stosunkowo wolno z poekstrakcyjnej śruty sojowej. Enzym ureaza produkowany w żwaczu przez bakterie powoduje bardzo szybką hydrolizę mocznika do amoniaku oraz dwutlenku węgla. Oczywiście poekstrakcyjna śruta sojowa dostarcza jeszcze bakteriom aminokwasy, a przede wszystkim aminokwasy dostępne krowie jelitowo. Proszę więc nie odnieść wrażenia, że nie doceniam wartości pokarmowej najważniejszej paszy białkowej w żywieniu krów.
 
 
  • mocznik można stosować tylko w żywieniu dorosłego bydła, z dobrze rozwiniętym żwaczem (nie w żywieniu cieląt !!!);
  • dawkę mocznika należy ustalić na podstawie zawartości BTJN w dawce pokarmowej lub na podstawie bilansu azotu w żwaczu;
  • dawka pokarmowa powinna zawierać duże ilości łatwo fermentujących węglowodanów, dlatego zaleca się stosowanie mocznika w dawkach z dużym udziałem kiszonki z kukurydzy;
  • dawka pokarmowa powinna zawierać dodatki mineralne, w tym zawierające siarkę;
  • do skarmiania mocznika należy zwierzęta przyzwyczaić (7-10 dni);
  • dla uniknięcia zatruć mocznikiem należy go dobrze wymieszać z innymi paszami lub w TMR (nie może być zbrylony);
  • zabronione jest skarmianie mocznika w postaci pójła (z wodą).
 
 
Amoniak uwolniony w żwaczu, po połączeniu się z kwasami organicznymi (octowym i propionowym) wykorzystywany jest przez bakterie do budowy własnego białka, które krowa trawi w dwunastnicy jako białko bakteryjne. Aby powstający amoniak mógł być wykorzystany w syntezie białka konieczne jest więc dostarczenie bakteriom łatwo fermentujących cukrów (skrobia, dwucukry), z których powstają kwasy organiczne. Często niezbędny jest również dodatek siarki wymagany do syntezy aminokwasów siarkowych, tj. metioniny i cystyny.
Mocznik rozkłada się w żwaczu bardzo szybko i całkowicie (współczynnik rozkładu białka r = 1,0). 1 kg mocznika ma wartość około 1440 g BTJN (białka trawionego w jelitach wyliczonego na podstawie podaży N dla bakterii żwacza). Tym samym jedyną wartością żywieniową mocznika jest „karmienie” bakterii azotem, czyli amoniakiem. Szybki i całkowity rozkład mocznika w żwaczu powinien być uwzględniany w bilansowaniu białka w dawce pokarmowej. Z powodu wysokiego tempa rozkładu mocznik nadaje się szczególnie dla uzupełniania dawek zawierających mało białka ulegającego rozkładowi w żwaczu oraz duże ilości łatwo dostępnych cukrów. Najlepszym przykładem są tutaj dawki oparte na kiszonce z kukurydzy. A czy nie tak właśnie żywi się teraz krowy w Polsce?
Mocznik poprawia „bilans N” w żwaczu i umożliwia syntezę białka bakteryjnego, a więc gdy dawki zawierają mało białka ulegającego rozkładowi w żwaczu i dużo łatwo dostępnych cukrów stosowanie mocznika jest nie tylko uzasadnione żywieniowo i ekonomicznie, ale i bardzo bezpieczne. Oczywiście pod warunkiem odpowiedniego dawkowania i zadawania, o czym poniżej.
 
Nie przekraczać progu

Pamiętajmy jednak, że nadmierna dawka mocznika, zwłaszcza gdy pozostała część białka dawki jest podatna na rozkład w żwaczu, jest niewykorzystywana przez bakterie. Nadmiar amoniaku wydalany jest wtedy z organizmu z moczem w postaci mocznika, co niestety kosztuje krowę pewną ilość energii. Przekroczenie progu możliwości wydalenia mocznika z moczem, a więc progu możliwości przetwarzania amoniaku w mocznik w wątrobie, prowadzi do zatrucia mocznikiem. Może to się zdarzyć, gdy mocznik stosuje się jako dodatek w żywieniu zielonkami (pastwisko) oraz kiszonkami z traw czy roślin motylkowych, gdy nadmiernemu rozkładowi białka w żwaczu towarzyszy niedobór łatwo dostępnej energii. Znajomy lekarz weterynarii podpowiada jednak, że nie ma co obawiać się mocznika w żywieniu krów. I radzi by na wszelki wypadek kupić 2 butelki octu, w razie potrzeby mieć go pod ręką i natychmiast wlać do pyska „podejrzanej” krowie.
Ewentualne zatrucie mocznikiem jest mało prawdopodobne, gdy przestrzega się pewnych generalnych zasad. Jedną z nich jest unikanie zbrylenia mocznika, co mogłoby spowodować jego nadmierne pobranie. Mocznik jest higroskopijny i na jego zbrylanie się warto uważać.
Pełne bezpieczeństwo stosowania mocznika (pomijam sytuacje wyjątkowe, takie jak pomyłki czy wspomniane zbrylenie) zapewnia stosowanie w bilansowaniu białka w dawce pokarmowej takich systemów, które uwzględniają rozkład białka w żwaczu. Jeszcze parę lat temu nie wszyscy stosowali takie systemy. Obecnie stosowane systemy białkowe (czy to INRA, DLG czy NRC) umożliwiają precyzyjne ustalanie dawki mocznika nawet u krów wysoko wydajnych, produkujących 40-50 kg mleka.
W przeszłości, gdy stosowano stare systemy bilansowania białka, ograniczano skarmianie mocznika tylko dla krów o wydajności poniżej 20 kg. Te zalecenia są więc już nieaktualne!
        
Jak można skarmiać mocznik?

Zanim omówimy to zagadnienie szczegółowo, chcę wyraźnie podkreślić, że gdy brakuje na rynku mocznika paszowego, można korzystać z mocznika nawozowego. Oczywiście czystego, bez dodatku innych nawozów. Mam nadzieję, że zainteresowanie hodowców mocznikiem sprawi, że producenci mocznika pomyślą o powtórnej produkcji mocznika paszowego.
  1. Najłatwiejszym sposobem skarmiania mocznika jest umieszczanie go w mieszankach treściwych. Zwykle mieszanki treściwe zawierają 1-2% mocznika (10-20 g w 1 kg mieszanki). Proces produkcji mieszanek powinien zapewnić dobre zmielenie i wymieszanie mocznika, co zapobiega jego zbrylaniu się.
  2. Mocznik można również podawać bezpośrednio w TMR. Wmieszanie 100 g mocznika na 1 krowę, czyli 10 kg mocznika na 100 krów, przy masie 4-5 ton TMR-u nie jest żadnym problemem. Radzę jednak uczulić traktorzystę-paszowca, aby pamiętał o zbrylaniu się mocznika. Dobrym praktycznym sposobem może być stworzenie przedmieszki, na przykład ze śruty zbożowej, mocznika oraz mieszanki mineralno-witaminowej. Odradzam rozpuszczania mocznika w wodzie przed wmieszaniem w TMR. To zły sposób, który może powodować pomyłki w dawkowaniu.
  3. Stosunkowo łatwe jest przygotowanie i skarmianie mocznikowanego ziarna zbóż. To dobry pomysł dla małych gospodarstw. Do mocznikowania nadają się wszystkie zboża. Ziarno moczy się przez 3-4 doby w 22% roztworze wodnym mocznika, w plastikowych pojemnikach (beczkach) z pokrywą. Po moczeniu większych partii ziarna odcedza się nadmiar roztworu i pozostawia mokre ziarno w przykrytym pojemniku lub suszy w suszarni. Mokry preparat nadaje się do skarmiania w okresie do 30 dni w lecie i 50 dni w okresie zimowym. Przy małych porcjach ziarna moczy się je w takiej ilości roztworu, aby został on całkowicie wchłonięty przez ziarno, bez konieczności odcedzania. Na przygotowanie 1 kg preparatu potrzeba 0,727 kg ziarna, 0,059 g mocznika oraz 0,214 kg wody. O ile 1 kg ziarna jęczmienia nie mocznikowanego zawiera około 105 g białka ogólnego i 69 g BTJN, to 1 kg preparatu (około 69% suchej masy) zawiera około 250 g białka ogólnego i 135 g BTJN. Mocznikowane ziarno suszone może zawierać w 1 kg około 300 g białka ogólnego oraz 170 g BTJN.
  4. Można również podawać mocznik wraz z melasą, która zawiera dużo cukru będącego doskonałą pożywką dla bakterii żwaczowych. Do 9 kg melasy dodaje się 1 kg mocznika i miesza aż do rozpuszczenia. Tak sporządzony roztwór miesza się z wodą w stosunku 1:1 i opryskuje nim śrutowane zboże, dokładnie mieszając. Jeden kg takiego roztworu zawiera 50 g mocznika. Roztwór melasowo-mocznikowy można również wlewać bezpośrednio do wozu paszowego
  5. Mocznik można również dodawać do zielonki z kukurydzy przed zakiszaniem, w ilości około 5 kg na 1 tonę zakiszanej masy. Tym sposobem zwiększa się zawartość białka ogólnego w kiszonce około 60-100% (z około 1-1,5 do 2-3% masy kiszonki). Nie ma to ujemnego wpływu na jakość kiszonki, a jest to najłatwiejszy i najbezpieczniejszy sposób zadawania mocznika w żywieniu krów. Aby równomiernie rozprowadzić mocznik w zakiszanej masie, zaleca się jego rozpuszczenie w niewielkiej ilości wody (1 kg mocznika na 2-3 kg wody) i spryskiwanie każdej nowo ubijanej warstwy. Warstwę należy skrapiać po ubiciu. Dla rozprowadzenia mocznika można wykorzystać aplikatory zamontowane na sieczkarniach do zbioru kukurydzy.
 
Ile mocznika w dawkach pokarmowych?

Aby mikroorganizmy żwacza mogły w pełni wykorzystać mocznik, wyma-gany jest pełny rozwój żwacza. Dla bezpieczeństwa radzę więc nie wprowadzać mocznika do dawek dla młodzieży przed ukończeniem 6 miesiąca życia. W starszych za-leceniach przyjmowano, że dawka mocznika nie powinna być większa niż 0,20-0,30 g na 1 kg masy ciała (średnio 0,25 g/kg). Tak więc dawka dla krowy mlecznej o masie ciała 600 kg nie powinna przekraczać 150 g/dzień. W przypadku bydła opasowego dawka nie powinna przekraczać 100-150 g/dzień, a dla młodzieży starszej 80 g/dzień.
Stosowanie powyższych „sztywnych” zaleceń jest bezpieczne, ale nie zawsze efektywne. Obecnie proponuje się ustalanie dawki mocznika na podstawie podaży dla bakterii żwacza białka ulegającego rozkładowi w żwaczu, o czym dyskutowaliśmy już wcześniej. Tak więc mocznik, który dostarcza tylko BTJN, powinien być stosowany wtedy, gdy w dawce istnieje niedobór BTJN w stosunku do BTJE (białko trawione w jelitach wyliczone z uwzględnieniem podaży energii dla bakterii w żwaczu). W innych systemach (np. w DLG) opisuje się tę sytuację jako stan niskiego bilansu azotu w żwaczu. Z drugiej strony, aby mocznik podany w dawce pokarmowej został przetworzony w żwaczu w białko mikroorganizmów konieczna jest odpowiednia podaż energii. Uzupełnianie niedoboru BTJN ma więc wtedy sens, gdy pokryte jest zapotrzebowanie krowy czy opasa na BTJE.
 
Dawkę mocznika wylicza się z zależności:

1000 g mocznika odpowiada 1440 g BTJN x g mocznika pokrywa niedobór BTJN (g) gdy w dawce dla krowy mlecznej brakuje 160 g BTJN to konieczne jest podanie w dawce około 111 g mocznika (160 x 1000 / 1440 = 111 g). Aby jednak nie „wylać przysłowiowego dziecka z kąpielą” i nie wystraszyć wszelkich wątpiących proponuję rozpocząć od 100 g mocznika na krowę, jako ekwiwalent około 0,5 kg poekstrakcyjnej sojowej. Dobrze do takiej dawki dojść w ciągu 7-10 dni, co zawsze jest zalecaną praktyką żywieniową.
Mimo, że istnieje obecnie możliwość precyzyjnego obliczania dawki mocznika zaleca się aby azot mocznika nie pokrywał więcej niż 30% zapotrzebowania przeżuwacza na azot ogólny (białko ogólne). Większe dawki nie zapewniają bowiem efektywnego wykorzystania całego amoniaku uwolnionego w żwaczu, a ponadto mogą być toksyczne. Myślę jednak, że wobec wspomnianych uprzedzeń do mocznika trudno byłoby znaleźć u nas takich rekordzistów w stosowaniu mocznika. Piszę to raczej – ku przestrodze.
 
prof. dr hab. Zygmunt Maciej Kowalski
Katedra Żywienia Zwierząt,
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone